Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


I dobrodzieja na luce zwiedzali,
Chcąc się dowiedziéć, jak mu Pan Bóg szczęści?

Na nabożeństwie czterdziesto-godzinném,
I na Popielcu z nami jeszcze bywał,
I „Gorżkie żale” po sumie zaśpiéwał;
Lecz po nich zdawszy już komendę innym,
Wracał na futor i brał kubrak na się —
A co uzbiérał przez rok cały w czasie
Z sadu, z pasieki, z bydła i ze młyna,
Z tego szła więcéj niźli dziesięcina
Do monastéru Ojców Bazylianów.

Dwie a czasami trzy wołowe maże
Suto ładowne szły dla Ojców w darze —
A na najpiérwszéj sam siedział na wierzchu,
I zwykle stawał na miejscu o zmierzchu;
A gdy zadzwonił u furty klasztornéj,
To już nie rycérz, lecz kubrak pokorny
Odsyłał ludzi do dom w Imię Boże,
A sam się wpraszał pokory słowami
Na rekolekcye — a wozy z wołami
I cały zapas zostawał w klasztorze.

To już przez cały Wielki-Post się bawił,
I włosiennicę pokutną przywdziewał,
Długie godziny na modlitwie trawił,
I z księżą razem w chórze pieśni śpiéwał;
Bo jako rycérz wziął pokorę z daru,
Więc na usługach cichych i pokornych
Czuwał przy chorych, a chłopców klasztornych
W koléj pacierza słuchał i alwaru.

Tu na rok cały léki przysposabiał:
Jeruzalemski balsam zwykle rabiał,