Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/096

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tak w dobę obiegł rycérz ziemi téj nie mało;
Lecz gdy słońce za góry już się pochylało,
A do miejsca, zkąd ruszył, było mu daleko,
Poparł konia przy Choczwi, a koń padł nad rzéką.
„Za nic wszystko!“ rzekł rycérz spojrzawszy do słońca,
„Bom miedzy nie obrąbał szablicą do końca!“
Ale orzeł się spuścił i podał mu skrzydło,
A jakby lotem jego powiodło wędzidło,
Przeniósł rycerza lekko, bez szwanku, a w zbroi,
I postawił w tym miejscu gdzie Baligród stoi.
I z tego Baligroda poszła ziemi sława,
I po dziś własce Bożéj świéci nam Gozdawa!“
Tu się Podkomorzemu Książe Biskup skłania,
I puhar Gozdawity podał do nalania,
A potem się obejrzał zwolna w całém kole,
I puhar nie wypity postawił na stole....

„Jakże Panowie Bracia? pono z pięknéj wróżby
Posiada ziemię naszę ta stara Gozdawa?
Bo komu nawet orzeł oddał swoje służby,
Ten i śród młodszéj braci ma mieć jakieś prawa?
I ufam, że mu każdy z serca rękę poda;
Jakże Panowie Bracia? — “

— Zgoda na to, zgoda! —

„Nie koniec jeszcze na tém — Książę Biskup doda —
Gdy Bóg bracią dozwolił pogościć w tym dworze,
Niech wolno będzie służyć, czém dom tylko może!
Więc proszę o starostę“

Tu na złotéj tacy
Podano mu kieliszek. „Bywali junacy
Także i w naszym rodzie — i to jest pamiątka,