Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/085

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W którém wszystkie serdeczne łączą się miłości,
I po którém już w duszy szeroko i polno,
I nawet przy królewskim stole mówić wolno:
„Et post Sex,
Nulla lex!“
Lecz po piątym kielichu Biskup zasystował,
I widać, że z umysłu na później go chował.

Czy trafem, czy z umysłu? nikt o tém nie wiedział,
Dość, że Sędzia naprzeciw Biskupa tam siedział,
Gdzie stoły były z sobą w podkowę złączone,
I dokąd oczy wszystkich były obrócone.

Oprócz pięciu kielichów, co obeszły bacznie,
Wysłał jeszcze Marszałek — „Karzełka“ — nieznacznie.
Był to kieliszek niski, lecz taki pękaty,
Że go na dziewosłęba brać tylko we swaty,
Bo chociaż niepozorny i niby nie wielki,
Toś ledwo trzy obdzielił z pękatéj butelki;
Znał Marszałek tę cnotę i w niemego gońca
Puścił go w długą koléj od szarego końca,
I tak doszedł nareszcie w sąsiedztwo Sędziego.
„A bierz-że Mości Sędzio, niechaj się nie biedzę!“
Na to Sędzia: Głos słyszę, osoby nie widzę!
Jakież drowie? — Co jakie! — Książę Biskup pyta, —
Pij Mości Sędzio do mnie, ot i będzie kwita! —
I śmiech się nagle rozszedł wesoły po stole,
I Karzełek cichaczem obszedł w całém Kole,
A każdy wypił gładko i nikt się nie żalił,
I każdy myśl chwalebną Marszałka pochwalił.

Kiedy wrzawa nadstała, rzekł Biskup Sędziemu:
Pomówmy Mości Sędzio teraz po szczeremu!