Strona:PL Pol-Dzieła wierszem i prozą.djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DO SYLWANA WINNICKIEGO,


SYNA Ś. P. PANA BENEDYKTA.




Panie Sylwanie! — ot jeszcze dwa lata,
A dobiegniemy, jak obszył, pół wieku!
To się obliczyć wypada już człeku,
Bo pięć krzyżyków — to pono ze świata;
A jeźli jeszcze nie ze świata który,
Nie ma wątpienia — że idzie już z góry.

Więc gdy za siebie zwrócim się obliczem
I gdy się w końcu braciszku obliczym:
I cóż powiemy Panie-bracie sobie?
Ha, lata zbiegły — ojcowie już w grobie —
Trudno i Bogu i światu wystarczyć;
A co najgorsze — to najgorsze pono.
Że niema komu żywotowi świadczyć,
Bo nas po świecie bardzo rozprószono.....

Więc świadczmy sobie. — Pytam: cóżeś robił?
I wiem — jak szlachcic, powiesz mi: Jam orał!
A jam się bracie w to wszystko sposobił,
Co nie potrzebne — i próżnom się porał!....

Weź, otwórz księgi — co u Cię zagony,
To u mnie wiersze — jak Tyś orał pługiem,