Strona:PL Platon - Hippjasz mniejszy.pdf/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czegoś podobnego nie umiałby powiedzieć ani Hippjasz, ani Sokrates, ani Plato, ani Arystoteles, ani nawet Tomasz z Akwinu. Dla nich mądrość była koniecznym warunkiem dodatniej wartości etycznej. Dla Sokratesa i Platona jedynym, mimo że Sokrates mawia niekiedy: dobry i mądry.

VIII
BIAŁE I CZARNE SKRZYDŁO JEDNEJ DUSZY. NIEPOROZUMIENIA

Rozpatrzenie jednego przykładu, a mianowicie samego Hippjasza prowadzi rozmawiających do zgody na jedną zasadę, że jeden i ten sam człowiek jest najzdolniejszy do mówienia prawdy i mówienia nieprawdy w rachunkach, a mianowicie człowiek tęgi w tym fachu. Zasada zupełnie słuszna przy szerszem znaczeniu słowa „zdolny“ oraz tam, gdzie mówienie nieprawdy oznacza systematyczne wprowadzanie w błąd niebyle kogo. Jednakże przy tem sformułowaniu, jakiem się posługuje Sokrates, wypada coś dziwnie opacznego. Paradoksalny wygląd stąd pochodzi, że zamiast wyrazu: „zdolny do kłamania“, zjawia się wyraz „kłamca“, który wcale się z tamtym nie pokrywa. Przecież wiadomo, że nie każdy zdolny do kłamania (dzięki swej wiedzy np.) jest kłamcą naprawdę. Prócz tego, argument wydaje się słabym; argument, który się powołuje na tożsamość osoby łgarza i prawdomównego. Podobnie dowodzićby można, że wcale nie jest gorszy ten, który podpala cudzy dom od tego, który się przed muchami opędza, albo chodzi na dwóch nogach, bo to przecież jeden i ten sam człowiek, a nie dwaj różni ludzie. Przecież niejeden podpalacz opędza się przed muchami, a każdy prawie chodzi na dwóch nogach.