Strona:PL Platon - Biesiada.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dlatego, aby, jeżeli mężczyzna natrafi na kobietę, płodzili przez uściski, i żeby powstawało potomstwo, jeżeli zaś mężczyzna na mężczyznę, żeby przynajmniej mieli zadowolenie z tego stosunku przerywali go od czasu do czasu, zwracali się do swoich zajęć i troszczyli się o to, co w ogóle do życia należy. Jest zatem od tak dawnego czasu ludziom wrodzona wzajemna miłość i jest wskrzesicielką pierwotnej natury starając się z dwóch istot jedną utworzyć i uleczyć ludzką naturę.

Każdy więc z nas jest rozłamanem liczmanem[1] pierwotnego człowieka, ponieważ zostaliśmy przepołowieni z jednej istoty na dwie jak płaszczki. Każdy naturalnie szuka drugiej połowy swojego liczmana. Mężczyźni pochodzący z przecięcia rodzaju złożonego, który wtedy stanowiła istota dwupłciowa, kochają niewiasty, i większość cudzołożników powstała z tego rodzaju, również i niewiasty, które kochają się w mężczyznach i którę są nierządnicami, z tego pochodzą rodzaju. Wszystkie zaś niewiasty, które powstały z przecięcia pierwotnej niewiasty, nie bardzo troszczą się o mężczyzn, lecz raczej zwracają się do niewiast, i trybady[2] pochodzą z tego rodzaju. Wszyscy nareszcie, którzy powstali z przecięcia pierwotnego mężczyzny, szukają rodzaju męskiego, a jak długo są chłopcami, jako części istoty męskiej, kochają mężczyzn i chętnie dzielą łoże i uściski z mężczyznami. Tacy są najlepszymi między chłopcami i młodzieńcami, ponieważ są najbardziej męskimi z natury. Niektórzy wprawdzie mienią ich bezwstydnymi, fałszywie jednak: bo nie wskutek bezwstydu to czynią, to jest kochają podobnych do siebie, lecz wskutek odwagi, męstwa i siły. Mamy na to doskonały dowód: Jedynie tacy, skoro dorosną, wychodzą na mężów odpowiednich do spraw publicznych. Gdy zaś dojdą do wieku męskiego, kochają chłopców, a do małżeństwa i do ojcostwa nie skłaniają się z natury, lecz przez zwyczaj[3] bywają do tego zmuszani. Dla nich wystarcza żyć ze sobą w bezżeństwie. W ogóle taki zostaje kochankiem chłopców lub ulu-

  1. Była to tabliczka, którą gospodarz dawał gościowi przy pożegnaniu. Przełamywano ją na 2 części, jednę część zatrzymywał gospodarz, drugą gość, aby kiedyś, gdy się zejdą czy sami czy ich potoastwo, poznali się i odnowili dawną przyjaźń. (A. Hug. Pl. Symp. Kom. 191 d).
  2. Niewiasty dopuszczające się zdrożnej miłości z niewiastami.
  3. Nie znamy żadnego prawa ani zwyczaju w Atenach zabraniającego żyć w bezżeństwie.