Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


X.

Zwycięztwo geniuszu.

Herszek z Wrzeciądza zabrał było Rzepową z pod brzozy i wiózł ją do Baraniéj-Głowy, a po drodze spotkał się z Rzepą, który, widząc że idzie burza, wyjechał z wozem na spotkanie kobiety. Kobiéta przeleżała noc i następny dzień, ale drugiego dnia już wstała, bo dzieciak był chory. Przyszły kumy i okadzały go święconemi wiankami, a następnie stara Cisowa kowalka zażegnywała chorobę z sitem w ręku i czarną kurą. Jakoż dzieciakowi zaraz pomogło, ale biéda była coraz większa z samym Rzepą, który zalewał się teraz wódką bez miary i już nie można było dojść z nim do ładu. Dziwna rzecz, kiedy Rzepowa przyszła do przytomności i zaraz spytała o dziecko; on zamiast okazać jéj troskliwość, ozwał się chmurno. „Będziesz ty po miastach latać, a dzieciaka licho weźnie. Dałbym ja ci, żebyś ty go była zatraciła!" Więc dopiero kobiéta na taką niewdzięczność uczuła gorycz wielką i głosem prosto z pod serca, w którym był ból niepojęty, chciała mu to wymówić, ale nie mogła więcéj powiedzieć, jak tylko krzyknąć: „Wawrzon!“ I spojrzała na niego przez łzy. A chłopa jakby podrzuciło