Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/245

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


VI.

Imogena.

Tu spodziewam się, że czytelnik dostatecznie zrozumiał już i ocenił genialny plan mego sympatycznego bohatera. Dał pan Zołzikiewicz, co się nazywa: szach mat Rzepowéj i Rzepie. Zapisać Rzepę na listę, to do niczego nie wiodło. Ale upoić go, sprawić, żeby sam ugodę podpisał, pieniądze wziął, to trochę wikłało sprawę i było zręcznością, dowodzącą że przy zbiegu okoliczności, pan Zołzikiewicz mógłby odegrać znakomitą rolę. Wójt, który był gotów syna za ośmset rubli, to jest zapewne całą swoją „koprowiną“ wykupić, zgodził się na ten plan z radością, témbardziéj, że Zołzikiewicz, równie umiarkowany jak genialny, wziął dla siebie tylko dwadzieścia pięć rubli za sprawę. Ale on i te pieniądze wziął nie z chciwości, tak jak również nie z chciwości dzielił się kancelaryjnem z Burakiem. Mamże wyznać, że pan Zołzikiewicz był w ciągłych długach u Srula krawca z Osłowic, który całą okolicę zaopatrywał w „cisto paryzką“ garderobę.
A teraz, gdym już raz wszedł na drogę wyznań, nie będę także ukrywał, dlaczego pan Zołzikiewicz ubierał się tak starannie. Płynęło to, zapewne, z este-