Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t. 1.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


X.

O szóstéj rano następnego dnia byłem u kopców, gdzie Selim czekał już na mnie. Jadąc tam, dałem sobie uroczyste słowo, że będę spokojny.
— Co mi chciałeś powiedzić? — spytał Selim.
— Chciałem ci powiedzieć, że wiem wszystko. Kochasz Hanię, a ona ciebie. Mirzo! postąpiłeś sobie niegodnie usidlając serce Hani. To ci przedewszystkiém chciałem powiedzieć.
Selim pobladł, ale wzburzyło się w nim wszystko. Najechał na mnie tak, że konie nasze prawie wsparły się o siebie i spytał:
— Dlaczego? dlaczego? Rachuj się ze słowami.
— Popiérwsze dlatego, żeś ty muzułmanin a ona chrześcianka: nie możesz się z nią żenić.
— Zmienię religią.
— Ojciec ci nie pozwoli.
— O! on pozwoli, a wreszcie.....
— Wreszcie są i inne przeszkody. Choćbyś zmienił religią, ani ja, ani mój ojciec, nie damy ci Hani nigdy i przenigdy! Rozumiesz?
Mirza pochylił się ku mnie z siodła i odparł, kładąc przycisk na każdą zgłoskę: