Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/036

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A Cycero?
— A Cycero mówi im: »Bądźcie roztropne i umiarkowane« — w odpowiedzi zaś słyszy: »Evoe! Rzym się pali!« — Z Cyceronem także krucho. Prawdopodobnie to są obaj ludzie zgubieni.
— Oni, abo wy.
— Oczywiście. Ale jeśli zdołają poskręcać nam karki, po nas przyjdą inni, lepsi, albo jeśli wolisz: gorsi. Jest, mój drogi, jedna prawda tak znana i tak oklepana, że się jej nie chce powtarzać, a zwłaszcza trudno to przychodzi mnie, który mam wrodzoną antypatyę do wszelkich prawd w ogólności, a do oklepanych w szczególności. Tą prawdą jest, że Rzym dlatego przetrwał Brennusa, Hannibala i wszystkie burze, jakie się na niego zwaliły, a następnie, dlatego podbił pół świata, ponieważ miłość ojczyzny była u nas dziesięć razy większa niż gdziekolwiek. Grecy kochali więcej wolność niż ojczyznę i w końcu przegadali jedną i drugą; Kartagińczycy woleli od niej swoje worki; tylko dla nas samych była ona miłością i czynem. Czy nie tak?
— Bezwątpienia. A dziś?
— Dziś? Pozwól i pomóż mi się śmiać!... Obecnie Rzym jest to owca, o której cąber rozmaite rzymskie wilki będą się gryzły, tak jak niedawno gryźli się Sulla z Maryuszem. Naturalnie, że jeden będzie wył: »niech żyje plebs!« — drugi: »niech