Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.35.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tylko pokazać, ile jest w tym świeżo wypieczonym konsulu sprzeczności. Bo miarkuj tylko: — z łaski bogów, wspaniała, przerastająca duszę wymowa; — z natury, zamiłowanie do spokoju i rozmyślań; — z urzędu i obowiązku, miotanie się i energia; — z próżności chęć sławy; — z rozsądku ostrożność, a z braku polotu rozsądek. Jak się to wszystko musi w nim kłócić. Jedno go tylko ratuje, a mianowicie: wielka ciekawość życia. Cycerona wszystko zaciekawia i wszystko zajmuje. Przypatrując mu się bliżej, można dopiero dobrze zrozumieć, jaką ogromną łaską bogów jest przyrodzone wścibstwo. I zaiste, gdyby nie ta łaska, to byłby człowiek, nie nawpół, ale zupełnie nieszczęśliwy.
— Czyli chcesz powiedzieć, że Kato szczęśliwszy jest ze swoją głupotą, niż Cycero ze swoją wymową i rozsądkiem?
— Kato jest niewątpliwie szczęśliwszy, ale on źle skończy. Na nieszczęście dla niego, jego głupota jest przestarzała. Gdyby była nowożytną, odpowiednią do naszej współczesności, to jest, gdyby była niecnotą i szaleństwem, to człowiek z taką wolą mógłby wysoko zajść i dużo dokazać. Teraz uważaj, co ci powiem, Krassusie. Oto Katon mówi do naszych czasów: »Bądźcie cnotliwe i bohaterskie!« — a one mu odpowiadają: »Wybacz jegomość, ale my jesteśmy wyuzdane i łajdackie«. — I to jest przepaść, w którą Kato musi prędzej czy później runąć.