Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.20.djvu/027

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    ale jeśli po hańbie, jaka mnie spotkała, jeszcze mi zakład płacić każesz, tedy zstąpię do Hadu i cieniom będę świecił.
    Zeus zamyślił się znowu i rozważał.
    — Więc ta kobieta — spytał nakoniec — pozostała głuchą na twoją muzykę, na twoją pieśń i odtrąciła cię ze wzgardą?
    — Wylała mi dzieżę kwasu na głowę, o Gromowładny!
    Zeus zmarszczył brwi, a od tego zmarszczenia zadrżała zaraz Ida. Odłamy skał zaczęły się toczyć z hukiem w morze, a lasy pokładły się, jak kłosy, które wiatr żenie.
    Struchleli obaj bogowie i z bijącemi sercami czekali wyroku.
    — Hermesie — rzekł Zeus, — oszukuj, ile chcesz, ludzi, ludzie chcą być oszukani. Ale bogom daj pokój, albowiem jeżeli gniewem zapłonę i rzucę cię w eter, to spadłszy, zanurzysz się tak głęboko w toni oceanu, że nawet brat mój, Posejdon, nie wydobędzie cię stamtąd trójzębem.
    Boski strach chwycił Hermesa za gładkie kolana, Zeus zaś mówił dalej coraz potężniejszym głosem: