Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co z Piędziakami walkę wiedzie nieskończoną.
I twą karę maluje, dumna Antygono,
Co z żoną władcy nieba śmiesz iść porównanie:
Lecz ci ojciec nie pomógł, ni twoi Trojanie:
Juno zmienia cię w ptaka i daje strój biały,
Dziś tyś bocian, sam sobie kłapiący pochwały.
W ostatnim rogu rozpacz Cynira wyraża
Na widok przemienionych cór w stopniu ołtarza.
W końcu godło pokoju, oliwę wesołą,
Kreśli i własnem drzewem wieńczy obraz wkoło.
Arachne siostry Kadma porwanie wyszywa:
Myślałbyś, że byk żywy, że woda prawdziwa.
Europa, ku niknącej obrócona ziemi,
Smutno z towarzyszkami zda się żegnać swemi,
A wokoło obrazu dała brzeżek wąski,
Na nim wyszyła kwiaty i bluszczu gałązki.
Pracy Arachny zganić nie mogłaby zawiść;
Jej doskonałość wzbudza w Minerwie nienawiść:
Boskie winy kreślące rozdziera obrazy
I cytorskiem[1] czółenkiem po kilkakroć razy
W samo czoło hańbiące zadaje jej plagi.
Znieść nie mogąc Arachne dumna tej zniewagi,
By się powiesić, pasek na szyję zakłada.
W nieszczęściu litość nad nią uczuła Pallada:
»Żyć będziesz — rzekła — ale i wisieć, zuchwała,
A, żebyś i w przyszłości nie była tak śmiała,
Taż kara na potomstwo spadnie mym wyrokiem«.

  1. »Cytorskiem« — bukszpanowem; góra Cytorus w Paflagonji słynęła z tego drzewa.