Strona:PL Ostatnie dni świata (zbiór).pdf/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Proszę o zwolnienie mię od zażywania anti-sentient'ów w ciągu tego tygodnia, — powiedział, — o tę samą łaskę błagam też dla bezimiennej kobiety, znanej pod nazwiskiem Maud Mordownt. Oprócz tego proszę o pozwolenie ożenienia się z nią.
— Rada Siedmiu łaskawie zezwala, — odrzekł Arcy-Radca.

∗             ∗

Dziewczę w półotwartych drzwiach oczekiwało powrotu lekarza. Zaledwie wszedł do pokoju, padła w jego objęcia.
— Powiedz, — prosiła, — powiedz mi prędzej.
Pogładził jej włosy i ucałował usta; zdumiewający zwyczaj, o którym dowiedział się z jakiejś starożytnej noweli z dawnych czasów.
— Najdroższa moja, umrę za tydzień, — powiedział.
Przytuliła się do niego i długą chwilę milczała.
— Czy nie możnaby apelować? — zapytała wreszcie.
— Przed wykonaniem wyroku mogę apelować do społeczeństwa, ale prawo jest wyraźne, apelacja zaś — zgoła bezcelowa.
— Nie, nie! To spowoduje odłożenie wyroku; będziemy więc dłużej razem. Upłyną tygodnie i miesiące, zanim Rada zbierze głosy.
Uśmiechnął się pobłażliwie. Przez ten czas nauczył się uśmiechać.