Strona:PL Orkan - Miłość pasterska.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
POGRZEB MUZYKI

Na przedzie obrazu: cmentarz wiejski — trawnik nierówny, pełen kopczyków i zagłębień — w części niedużej zruszamy, ziemią czerwieniejący. Na nim tu i ówdzie krzyże drewniane — niektóre próchniejące już, pospochylane — i dwa nagrobki z kamienia. Drzewa ze rzadka: kilka świerków, modrzewi, parę brzózek. Cmentarz ogradza porozrywany żywopłot z głogu i smreczyny.
Dalej — poza cmentarzem — wznosi się uboczą ugór, na którym widać ślad zagonów kiedyś oranej ziemi. Po ugorze — kępkami i samotnie czernieją karły-jałowce.
Dalej — ku górze — ugór przechodzi w żółtą pustać i ginie w ciemnych przylaskach. Z nad przylasków prześwieca skrawek nieba.
Słoneczne światło przedpołudnia.
W ugorze — ponad cmentarzem — widać pasące się roztrącone owce: białe i czarne. Wśród nich pasterkę-dziewczynę.
Na cmentarzu — na przodzie — wśród świeżo zruszanej ziemi: dwóch ludzi. Jeden, młodszy, po pas w ziemi, z łopatą w dłoni — drugi, stary, ponad nim siedzący na desce: — stary gróbarz i jego pomocnik.

POMOCNIK
(poziera na prawo, wgórę, na ubocz, która się przed jego oczyma rozciąga)

Nie widać, żeby go wieźli. I nie słychać pieśni...