Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pistolet. Tak się przeraziłem, że nie wydobyłem z siebie ani słowa.
Drga nogą, wciąż drga. Potem rzęzi i wyprostowuje się, sztywnieje.
Bóg wie, co go skłoniło do tego grzechu, by duszę swą zagubić. Pozostawił pismo, którego zupełnie nie rozumiem:
„Bóg dał mi wszystko, czego człowiek może sobie życzyć: bogactwo, nazwisko, rozum, szlachetne popędy. Chciałem używać życia i zepchnąłem w gnój wszystko, co we mnie było dobrego.
Nie jestem ani shańbiony, ani nieszczęśliwy; nie popełniłem żadnej zbrodni. Zrobiłem coś gorszego: zamordowałem moją młodość,, moje uczucia, mój rozum.
Jestem opętany siecią, z której się nie mogę wydostać, a do której nie mogę się przyzwyczaić. Wciąż upadam, upadam; czuję mój upadek i nie mogę mu zapobiec.
A co było moją zgubą? Czy jakaś silna namiętność, która mogłaby mnie usprawiedliwiać? Nie.
...O, moje piękne wspomnienia!
Jeden jedyny okropny moment zapomnienia, o którym zawsze myślę, przywrócił mi opamiętanie. Przeraziłem się, widząc, jaka przepaść dzieli mnie od tego, czem chciałem i czem mogłem być. Wyobraźnia moja stawiła mi przed oczy nadzieje, zachwyty, myśli mojej młodości.
Gdzie podziały się świetlane wyobrażenia życia, wieczności, Boga, które z taką siłą i jasnością moją du-