Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wyraz mej twarzy był widocznie niezbyt pochlebny dla Augusta, rzucił mi bowiem żartem bułkę w twarz. Położyłem ją z powrotem na tacy. August począł:
— W miejsce Little Pluck zjawił się w programie numer, który wywołał uzasadnione zainteresowanie. Ruchliwa dyrekcja... niech ją djabli... zaangażowała „The two Darling“, dwóch olbrzymów z Tybetu, rodzeństwo chyba najwyższe, jakie ziemia wydała.
— Dwóch! — zawołałem, nie myśląc zaprawdę przez to wypowiedzieć nic szczególniejszego. Lecz widocznie August źle mnie zrozumiał, bo nazwał mnie łotrem.
— Bądź co bądź — dodał — jesteś na właściwym tropie. Wieczorem, gdy „The two Darling“ po raz pierwszy wystąpili, poszedłem, jak zwykle, do Kitty. Co tu wiele do opowiadania? Był tylko jeden z obu olbrzymów, ale ten starczył mi.
— Tobie? — rzekłem z takim cynizmem, iż sam się uląkłem. August wybałuszył na mnie oczy, potem nagle wstał i zaklął szpetnie. Że jednak należy do najlepszego towarzystwa, opanował się, usiadł i rzekł zrezygnowanie:
— Kitty była spokojna, jak zwykle. Olbrzym w pierwszej chwili był zlekka zakłopotany. Gdy jednak zauważył, jak godnie się Kitty zachowuje, potraktował całą sprawę, by się tak wyrazić, humorystycznie, śmiał się serdecznie... brzmiało to, jak daleki grzmot... i rzekł do mnie: „Good evening, sir. I am yery glad to see you. What can Y do for jou?“... Nie mogę