Strona:PL Nowele obce (antologia).djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ona nie usprawiedliwiała się wcale. Spojrzała na mnie wielkiemi oczyma i wypowiedziała tylko niezapomniane słowa: „N’est pas drôle?“ W pierwszej chwili wzburzyła się moja krew i zaświerzbiała mi ręka... tak głęboko są w nas zakorzenione instynkty... lecz gdy spojrzałem na Little Plucka, to śmieszne indywiduum, śmieszniejsze w tej chwili, niżby to słowami wyrazić można, minął mój gniew i pomyślałem sobie: karła nie mogę przecież bić, ani się z nim pojedynkować. Więc podchwyciłem frazes Kitty i rzekłem: „Bien drôle! bien drôle!“, skinąłem głową, uśmiechnąłem się i poszedłem.
— Więc to się dziś przytrafiło tobie?
— Dziś?... Nie, to było przed dwoma miesiącami. Wybaczyłem jej. Przez kilka tygodni byliśmy bardzo szczęśliwi.
— Czy Little Pluck miał przez ten czas engagement? — zapytałem.
— Rozumiem twą obraźliwą aluzję — odparł August — lecz mogę cię zapewnić, że Little Pluck przez cały miesiąc swego engagement nigdy nie był przyjęty przez Kitty bez mego uczestnictwa. Po ostatnim jego występie urządziłem nawet na cześć karła małą bibkę w mieszkaniu Kitty; spił się wtedy, jak wieprz, a jednak zachował się zupełnie poprawnie. To też pozwoliłem Kitty, by go na pożegnanie ucałowała. Następnego ranka odjechał; odprowadziliśmy go na dworzec, Kitty płakała. Program w kabarecie zmienia się, jak ci zapewne wiadomo, co miesiąc.
— Aha! — rzekłem.