Strona:PL Na drogach duszy.djvu/027

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    się mamić świadomości, a wszystkich przyczyn szuka po za jej obrębem.
    Twórca znany odtwarzał »rzeczy«, twórca nowy odtwarza swój stan duszy; tamten porządkował rzeczy i wrażenia, tak jak do jego mózgu wpływały, wierząc w ich objektywność, ten przeciwnie odtwarza tylko uczucia, jakie te rzeczy wywołują.
    Dlatego też ta przejrzystość, rozumność, ta — ta klasyczność starej produkcyi, a naodwrót ta osławiona nibyto nielogiczność nowej twórczości, ten bezrozum, »chorobliwość« i — least not least »idyotyzm«.



    STRESZCZAM:

    Dusza jest absolutem, a drobniuteńkim jej przejawem to świadome Ja.
    Absolutna świadomość — (a więc w ludzkiem pojęciu bezmierne obszary nieświadomości) — to absolutny geniusz.
    Cała tęsknota ludzka, dążenia do »ideału«, pragnienie doskonalenia się, to była właśnie tęsknota za uświadomieniem sobie coraz to nowych, coraz to dalszych obszarów absolutnej duszy.
    Wszelka doskonałość dokonywała się tem, że człowiek zamykał oczy na »realną« rzeczywistość, zagłębiał się w siebie, badał i śledził zjawiska własnej swej duszy, a światło, promieniejące z tego ogniska wszechbytu, rozjaśniało mu wszelkie tajnie i zagadki.
    Tak doszli do nadludzkiej potęgi indyjski mahatma, biblijny prorok, egipski mag, średniowieczny »czarownik« i nasz Słowacki w »Królu Duchu«.
    To, co przeszkadzało w doskonaleniu się, co tamowało coraz to szersze uświadamianie się absolutu, to było opętanie ludzkości przez straszną, złośliwą ułudę, przez Mayę, której się Hindus tak bał, przez fantom rzeczywistości.
    Wskutek tego zaślepienia wyrwał człowiek centralny obraz