Strona:PL Molier - Świętoszek (tłum. Zalewski).djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
walery.

Ale...

doryna.

Proszę nie gadać tak długo;
Ruszaj pan w jedną stronę, a panna chodź w drugą.

(Doryna wypycha ich i zmusza do rozłączenia.)

AKT TRZECI.

SCENA I.
Damis, Doryna.
damis.

Niechaj piorun w téj chwili na miéjscu mnie spali,
Chcę, ażeby mnie ostatnim z ludzi nazywali,
Jeżeli mnie szacunek, lub władza powstrzyma
Od skandalu — kiedy już innych środków nie ma.

doryna.

Przez litość! miarkuj się pan. Tak źle się nie stanie,
Ojciec pański dopiero objawił swe zdanie;
Przecież zamiary swoje często człowiek zmienia,
Od projektów daleko jeszcze do spełnienia.

damis.

Ja łatwo tego łotra do ustępstwa skłonię,
Tylko dwa słowa w ucho szepnę mu na stronie.

doryna.

Przeciw niemu i ojcu, bardzo pana proszę
Niechaj pan pozostawi działanie macosze;
Nad umysłem Tartuffe’a wielki wpływ posiada,
On chętnie słucha tego, co ona powiada,
Zdaje się, że on słabość dla niéj w sercu skrywa.
Byłoby ślicznie, gdyby rzecz była prawdziwa.
Nakoniec tu ma zéjść się z nim, bo w sprawie waszéj
Chce go zbadać, by zmienił zamiar co was straszy,
Poznać jego uczucia rzeczą będzie snadną
I wskazać mu jak smutne skutki ztąd wypadną,
Jeżeli się do naszych planów nie przychyli.