Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dzieła przyrody kryje pusta karta,
Więc księga wiedzy starta, zamazana,
A mądrość jedno wejście ma zamknięte.
Tem mocniej świeć mi w duszy, ty, niebieskie
Światło, rozjaśnij umysłu potęgę;
W nim osadź oczy; oczyść je z powłoki,
Rozprosz mgły, abym widział i opiewał,
Co niewidzialne dla śmiertelnych wzroku.
Wszechmocny Ojciec z wysokości Nieba
Czystego, z tronu po nad wszystkie szczyty
Wyniesionego, spojrzał na swe dzieła
I na ich dzieła zarazem. Dokoła
Wszystkie Świętości Niebiańskie, jak gwiazdy
Stały gromadnie i z Jego widoku
Czerpały błogość niewypowiedzianą;
Jedyny Jego Syn siadł po prawicy,
Promieniejący obraz Jego chwały.
Na ziemi naprzód ujrzał pierwszych naszych
Rodziców parę, samych dwoje, ludzkość
Przedstawiających; w szczęśliwym ogrodzie
W błogiej samotni zbierali owoce
Wiecznej radości i wiecznej miłości,
Nieprzerywanej radości, miłości
Nieporównanej. I spojrzał Bóg w Piekło
I w przepaść: ujrzał okrążającego
Granice Nieba od tej strony Nocy
Szatana, który w powietrzu się ważąc,
Dla mdłej już nogi i strudzonych skrzydeł
Szukał spocznienia na pustej obsłonie
Świata, co zdała się być lądem stałym