Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na wypoczynek po trudach wojennych?
Może tu drzymać równie wam wygodnie
Jak na równinach Nieba; albo plackiem
W podłej postawie leżąc, przysięgliście
Wielbić Zwycięzcę, co teraz spogląda
Na Cherubinów swych i Serafinów,
Jak się tarzają w morzu ognia, obok
Porozrzucanej broni i chorągwi,
Aż szybcy szczwacze z bram niebieskich ujrzą
Sposobność, znijdą i zdepczą omdlałych,
Lub łańcuchami piorunów przybiją
Do dna samego tej czarnej przepaści:
Zbudźcie się, wstańcie, lub zgińcie na wieki!«
Słyszą, i wstydni wnet rwą się do lotu.
Tak ludzie śpiący, których obowiązkiem
Czuwać, gdy naraz słyszą głos zwierzchnika.
Powstają, chociaż na wpół przebudzeni.
Wprawdzie świadomi byli strasznej doli,
W jaką popadli, doznawali cierpień
Straszliwych, jednak głosu swego wodza
Wnet posłuchały tłumy niezliczone.
Jak dzielna laska potomka Amrama,[1]
W dniu nieszczęśliwym egipskiej krainy
W górę wzniesiona, wywołała chmurę
Czarną szarańczy, wiatrami wschodniemi
Gnaną na państwo króla Faraona,
Co jak noc czarna przysłoniła cały
Kraj nadnilowy: tak też niezliczone
Były gromady złych duchów na skrzydłach,
Ulatujące pod kopułą Piekła

  1. Potomek Amrama — Mojżesz.