Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Raczej pan w Piekle, niźli sługa w Niebie!
Lecz czemuż naszych towarzyszów losu
Wiernych spółbraci, druhów, zostawiamy
Półmartwych w owem bagnie zapomnienia?
Czemu nie wezwiem ich, aby wraz z nami
Tę nieszczęśliwą siedzibę dzielili,
Albo raz jeszcze stanąwszy pod bronią,
Wypróbowali swą siłą, co można
Odebrać w Niebie, albo stracić w Piekle?«
Tak mówił Szatan, a Belzebub na to:
»Wodzu zastępów świetnych, które przemódz
Jeden Wszechmocny zdołał, gdy usłyszą
Twój głos, najżywszą rękojmię nadziei
W niebezpieczeństwie, w najcięższej potrzebie,
To najpewniejsze hasło w wrzawie bitwy,
I w tylu szturmach — nowem niewątpliwie
Przejmą się męstwem, nowem zbudzą życiem,
Mimo, że teraz na morzu ognistem
Obezwładnieni, rozciągnięci leżą; —
Nie dziw, po spadku z takiej wysokości!«
Zaledwie skończył, a już Czart zwierzchniczy
Ruszył ku brzegom; na barki zarzucił
Empirejskiego hartu tarczę ciężką.
Zwieszał się z ramion jej obwód szeroki
Nakształt księżyca, którego orbitę
Przez szkło optyczne artysta toskański
Ogląda wieczór ze szczytu Fiesole
Albo Valdarno, odkrywając nowy
Kraj, rzeki, góry w plamach księżycowych.
W ręku ma dzidę, obok której sosna