Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kopcia i dymu: taki odpoczynek
Znalazła stopa przeklęta. Szedł za nim
Najbliższy spółbrat, oba chlubni wielce,
Że się z styksowej wydobyli fali,
Sądząc, że własną, jako bogów, siłą,
Nie z dopuszczenia Najwyższej Potęgi.
»Więc to siedlisko, to ląd, to powietrze?«
Rzekł potępiony Archanioł: »to miejsce,
Które musimy zająć zamiast Nieba?
Smętna ciemnica za blask eteryczny?
Więc niech tak będzie! Gdy On, teraz władca,
Narzucić może to, co zowie prawem,
Im dalej odeń jesteśmy, tem lepiej;
Równy rozumem, siłą stał się większym
I zapanował nad równymi sobie.
Żegnam was pola szczęśliwe, gdzie mieszka
Nieustająca radość i wesele!
Witaj, piekielny świecie, witaj zgrozo!
Głębio bezdenna, przyjm nowego pana!
Ducha nie zmienia zmiana miejsca, czasu,
Duch sam jest sobie miejscem, może sobie
Z Nieba utworzyć Piekło — Piekło z Nieba.
Gdzie? O to mniejsza, dość, że ten sam zawsze.
A czem? Czemkolwiek — byłem nie był mniejszym
Od tego, co go wielkim piorun zrobił.
Tu zresztą wolni będziemy: Wszechmocny
Te czarne lochy nie na to zbudował,
By ich zazdrościł; stąd nas nie wypędzi..
Można panować tu, a panowania
Warto pożądać, choćby nawet w Piekle.