Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ciepłe jaskinie, mokradła, wybrzeża
Liczne stworzenia wylęgają z jajek,
Które pęknięciem lekkiem uwalniają
Nieopierzone pisklęta; te wkrótce
Porosłszy w pierze i zdobywszy skrzydła,
Wzgardzają ziemią, i z śpiewem radośnym
Wzlatują śmiało w podobłoczne szlaki.
Orzeł i bocian zakładają gniazda
Na skałach, albo na cedrów wierzchołkach;
Ów rodzaj błąka się po okolicy,
Inne, zmyślniejsze, formują się w kliny,
Świadome pory roku, drogę górną
Torują sobie ponad morza, lądy;
Miejsce zmęczonych zastępują inne,
Mocniejsze w skrzydłach. Tak żóraw roztropny
Co rok w podróży, wiatrami niesiony.
Tam gdzie ich klucze kierują lot chyży,
Od ruchu licznych skrzydeł wiatr się zrywa.
Drobniejsze ptaki skaczą po gałęziach,
Radują lasy rozkosznem śpiewaniem,
Migając barwnem skrzydłem aż do zmroku.
Cichną natenczas: jeden tylko słowik
Urocze pienia szerzy przez noc całą.
Inne na rzekach i jeziorach srebrnych
Kąpią puszyste piersi; dumny łabądź
Zgiąwszy w łuk szyję, skrzydłami białemi
Wpół otulony jak płaszczem, z godnością
Płynie po falach wiosłowatą nogą.
Czasem porzuca wody i w przestrzenie
Średnie powietrza mknie silnemi skrzydły.