Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ziemię i każdą na polu roślinę,
Które Bóg stworzył wprzód nim były w ziemi,
I każde ziele wprzód nim na łodydze
Wyrosło. Widział Bóg, że było dobre.
Wieczór i ranek wielbiły Dzień trzeci.
I rzekł Wszechmocny: ««Niech się staną światła
Na rozpostarciu Nieba, niech przedzielą
Od nocy dzienną porę, niechaj będą
Na znak pór roku, zmiany dni i lata;
Aby jaśniały, jako przykazałem,
Na utwierdzeniu Nieba, oświecając
Ziemię!»» Stało się tak, i Bóg uczynił
Dwa wielkie światła (wielkie swym pożytkiem
Dla ludzi), światło większe, by rządziło
Dzień, a mniejsze noc, na przemiany; stworzył
Gwiazdy, umieścił je na utwierdzeniu
Nieba, ażeby świeciły nad ziemią,
Żeby rządziły dzień i noc, ciemności
Odgraniczały od światła. Widział Bog,
Gdy rozpatrywał swoje wielkie dzieło,
Że było dobre. Z ciał bowiem niebieskich
Pierwsze utworzył słońce, wielką kulę,
Ciemną z początku, choć z eterycznego
Pierwiastku, potem ukształtował księżyc
Kulisty, gwiazdy rozlicznej wielkości
I niemi obsiał niebo, jakby ziarnem pole.
Światła część większą przeniósł ze skarbnicy
Swojej obłocznej, i umieścił w tarczy
Słonecznej, którą zrobił porowatą.
Ta nasiąknęła owem płynnem światłem,