Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dla przyjemności naszej, nie potrzeby),
Żwawo od tańca do miłej biesiady
Przechodzą: między wirujące kręgi
Stanęły stoły, a na nich obficie
Pokarm anielski; nektar rubinowy
Z winogron w Niebie wzrosłych wyciśnięty
Pienistą falą błyszczał w szczerozłotych,
Dyamentowych i perłowych czaszach.
Na kwiatach i kwiatami uwieńczeni,
Jedzą i piją; w Szczytnem zjednoczeniu
Poją się szczęściem i nieśmiertelnością;
Od nadużycia bezpieczni zupełnie,
Gdzie pełna miara od nadmiaru broni,
Wobec dobrego Króla, który szczodrze
Sypie im dary, ciesząc się ich szczęściem.
Noc ambrozyjska wysnuła obłoki
Z wysokiej góry Bożej, gdzie zarówno
I cień i światło źródło swoje mają,
Twarz Nieba miłym okryła się zmrokiem
(Tam Noc w zasłonie czarnej nie przychodzi),
Różana rosa do snu wszystkich oczy
Usposobiła, oprócz Boskich, które
Nie zasypiają nigdy. Na równinie
Rozległej, większej daleko niż cała
Ta ziemska kula, gdyby ją w płaszczyznę
Rozwinąć, w wielkim tym dziedzińcu Bożym,
Tłumy aniołów w gromadach, szeregach,
Stawią swój obóz, jak żyjące rzeki
Pośród drzew życia; nagle więc się wznoszą
Liczne namioty, anielskie przybytki.