Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/179

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nieba i Ziemi! Że jesteś szczęśliwy,
Toś winien Bogu; że zawsze nim będziesz,
To będziesz winien sobie, posłuszeństwu
Swojemu. Tego się trzymaj; przestrogę
Masz daną. Bóg cię stworzył doskonałym,
Lecz nie niezmiennym; dobrym cię uczynił,
Lecz twoja wola wytrwać w tej dobroci;
Nadał ci wolę swobodną z natury,
Niekierowaną żadnem przeznaczeniem
Nieuniknionem, albo koniecznością;
Chce dobrowolnej służby, nie chce z musu:
Tejby nie przyjął i nie może przyjąć;
Bo jak niewolne serce złoży dowód,
Że chętnie służy, że chce, gdy zmuszone
Jest przeznaczeniem i wyboru nie ma?
I ja i wszystkie zastępy Aniołów,
Przed tronem Boga stojące, szczęśliwość
Naszę, zarówno, jak wy, trwałą mamy,
Bo posłuszeństwo nasze trwałe; innej
Pewności niema: ochotnie służymy,
Bo miłość nasza ochotna; do woli
Naszej miłować, albo nie miłować;
Na tem oparty nasz byt błogi, na tem
Niektórzy padli — przez nieposłuszeństwo:
Z Nieba do Piekieł! Straszliwy upadek:
Z szczytu błogości do głębi niedoli!«
Na to praojciec nasz rzecze: »Słów twoich,
Nauczycielu boski, wysłuchałem
Z większą uwagą i z większą rozkoszą,
Niż gdy z pobliskich wzgórzy nocną porą