Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Twych myśli we śnie nocnym zamieszanie,
Dziwny ten sen twój: nie podoba mi się,
Może od złego pochodzi, lecz skąd złe?
W tobie nie może przebywać, boś czystą
Stworzona; jednak wiedz, że w duszy ludzkiej
Są różne niższe siły, które służą,
Jako naczelnej władzy, Rozumowi.
Z nich Wyobraźnia pierwsza służbę niesie,
Ona ze wszystkich przedmiotów zewnętrznych,
Które jej zmysły czujne przedstawiają,
Wyobrażenia tworzy, kształty nikłe,
Które gdy Rozum łączy lub rozdziela,
Buduje wszystko, co twierdzimy, albo
Czemu przeczymy, i to się nazywa
Bądź wiadomością naszą, bądź mniemaniem;
To do komórki swej byt ogranicza,
Gdy wypoczywa Natura; lecz często
Pod nieobecność Rozumu się budzi
Naśladująca go Imaginacya
I błędnie łącząc różne kształty, snuje
Dzikie wytwory, podczas snu najczęściej,
Ze słów bez związku i z dawno minionych
Lub świeżych czynów’. Pewne podobieństwo
Znajduję między snem twoim a naszą
W poprzedzającym wieczorze rozmową,
Tylko z dodatkiem dziwnym, lecz się nie smuć;
Czy do ludzkiego, czy do nadludzkiego
Umysłu może złe wstąpić: gdy mija
Niezatwierdzone, nie zostawia plamy
Ni winy; to mię utwierdza w nadziei,