Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zdeklarowanym wrogiem waszym, mógłbym
Litość czuć dla was, biednych, chociaż dla mnie
Niema litości; przymierza waszego
Szukam, przyjaźni wzajemnej, tak ścisłej,
Że odtąd z wami ja, albo wy ze mną
Mieszkać będziecie; może ma siedziba
Nie tak spodoba się wam, jak Raj piękny,
Ale przyjmijcie to dzieło rąk Stwórcy
Waszego, jak ja chętnie je wam daję.
By podejmować was, Piekło otworzy
Najszersze swoje wrota, chętnie wyśle
Na powitanie wasze wszystkich swoich
Książąt, a miejsca będzie u nas dosyć,
Nie tak, jak w ciasnym tym kącie, by przyjąć
Przeliczne wasze potomstwo. Kraj lichy?
Dziękujcie temu, co mnie zmusił do tej
Odpłaty na was, niewinnych, za tego
Który mnie skrzywdził. I chociaż mnie wzrusza
Wasza bezbronna prostota, lecz ważne
Racye stanu, honor, dobro państwa,
I przez zdobycie tu nowego świata
Spełnienie zemsty, zmuszają mnie czynić
To, czem się brzydzę, chociaż potępieniec.«
Tak mówił Szatan, wymówką tyrana,
Swe dyabelskie czyny, koniecznością,
Tłómacząc. Potem z wysokiego drzewa
Spuścił się między hasające stada
Zwierząt rozlicznych, raz taki, raz inny
Kształt przybierając, coraz się podsuwał,
By zamierzony łup obejrzeć zbliska,