Strona:PL Milton - Raj utracony.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak z pnia nowego, ocali się tylu,
Ilu z nich może: lecz nikt mimo ciebie;
Przestępstwo jego wszystkie jego dzieci
Winnemi czyni, lecz twoja zasługa,
Im przyliczona, rozgrzeszy tych wszystkich,
Co zaufają w miłosierdziu twojem,
I przeszczepieni w tobie, nowe życie
Przyjmą od ciebie. Tak, jako rzecz słuszna,
Człowiek zapłaci za winę Człowieka.
Osądzon będzie i umrze, lecz z śmierci
Powstanie, a z nim zmartwychwstaną bracia,
Za cenę jego najdroższego życia
Kupieni. Miłość niebiańska naprawi
W ten sposób dzieło piekielnej zawiści,
Na śmierć wydając, przez śmierć i przez miłość
Zbawiając to, co nienawiść piekielna
Łatwo zburzyła i wciąż burzyć będzie
W tych, co choć mogą, nie przyjmują łaski.
I choć się zniżysz do przyjęcia ludzkiej
Natury, własnej nie umniejszysz przeto:
Bo gdy w najwyższej błogości, na tronie
Równy mnie, ze mną równo używając
Boskości, wszystko to porzucasz, aby
Od ostatecznej zguby świat ocalić,
Bardziej z zasługi jeszcze, niźli z rodu,
Jesteś za Syna Bożego uznany;
Bo więcej dobroć Twoja, niźli wielkość,
Albo wysokość wskazuje, czem jesteś;
Obfitowała miłość w Tobie więcej,
Niż chwała; wzniesie Cię upokorzenie