Strona:PL Mikołaja Kopernika Toruńczyka O obrotach ciał niebieskich ksiąg sześć.djvu/096

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Itaque nolo Sanctitatem tuam latere, me nihil aliud movisse, ad cogitandum de alia ratione subducendorum motuum sphærarum mundi, quam quod intellexi, Mathematicos sibi ipsis non constare in illis perquirendis. Primum enim usque adeo incerti sunt de motu Solis et Lunæ, ut nec vertentis anni perpetuam magnitudinem demonstrare et observare possint. Deinde in constituendis motibus, cum illarum, tum aliarum quinque errantium stellarum, neque iisdem principiis et assumptionibus, ac apparentium revolutionum motumque demonstrationibus utuntur. Alii namque circulis homocentris solum, alii eccentris et epicyclis, quibus tamen quæsita ad plenum non assequuntur. Nam qui homocentris confisi sunt, etsi motus aliquos diversos ex eis componi posse demonstraverint, nihil tamen certi, quod nimirum phænomenis responderet, inde statuere potuerunt. Qui vero excogitaverunt eccentrica, etsi magna ex parte apparentes motus congruentibus per ea numeris absolvisse videantur: pleraque tamen interim admiserunt, quæ primis principiis, de motus æqualitate, videntur contravenire. Rem quoque præcipuam, hoc est mundi formam, ac partium ejus certam symmetriam non potuerunt invenire, vel ex illis colligere. Sed accidit eis perinde, ac si quis e diversis locis, manus, pedes, caput, aliaque membra, optime quidem, sed non unius corporis comparatione, depicta sumeret, nullatenus invicem sibi respondentibus, ut monstrum potius quam homo ex illis componeretur. Itaque in processu demonstrationis, quam μέθοδον vocant, vel præteriisse aliquid necessariorum vel alienum quid, et ad rem minime pertinens admisisse inveniuntur. Id quod illis minime accidisset, si certa principia sequuti essent. Nam si assumptæ illorum hypotheses non essent fallaces, omnia quæ ex illis sequuntur, verificaren-

niło mię do podania odmiennego sposobu tłumaczenia biegu ciał niebieskich, tylko to: że poznałem, iż sami uczeni nie zgadzają się w dowodzeniu tychże biegów. A najprzód o biegu słońca, księżyca, tak niedokładne mają pojęcie, że statecznéj długości peryodu rocznego ani dowieść, ani oznaczyć nie umieją. Powtóre, w tłumaczeniu biegów dwóch powyższych ciał jako téż pięciu innych planet, nie trzymają się tych samych zasad i założeń, a nawet w wykładzie pozornych biegów niejednakowych używają dowodzeń. Jedni bowiem dla tłumaczenia biegów wprowadzają koła spółśrodkowe, drudzy zaś koła mimośrodkowe i epicykle, które przecież żądanym warunkom zupełnie nie odpowiadają, albowiem ci, którzy na kołach spółśrodkowych dowodzenia oparli, lubo okazali że za pomocą nich niektóre biegi dadzą się tłumaczyć, ztémwszystkiém nic z nich pewnego dla wyjaśnienia dostrzeganych zjawisk wywieść nie zdołali. Ci zaś którzy wymyślili koła mimośrodkowe, lubo większą część biegów pozornych zgodnie z rachunkiem okazali, wszelako wiele takich założeń przyjęli, które się piérwszym zasadom równości biegu sprzeciwiały. Nie dostrzegli także, ani z swoich założeń wywiedli głównego, owszem najważniejszego przedmiotu, jakim jest prawdziwy układ świata i pewny porządek w rozkładzie jego części. Pod tym względem, możnaby ich przyrównać do tego, któryby z różnych obrazów wziąwszy ręce, nogi, głowę i inne członki pięknie wprawdzie odmalowane, ale niewchodzące w skład jednego ciała, połączył je z sobą i złożył: tedy one nie odpowiadając sobie w żaden sposób, i żadną miarą do siebie nie przystając, przedstawiłyby oku naszemu raczéj potwór niż postać człowieka. Więc téż w sposobie dowodzenia, które metodą zowią, widzimy ich albo opuszczających, co jest niezbędnie potrzebném, albo przyjmujących to, co jest obcém przedmiotowi i do niego nie należy. A to właśnie całkiem nie miałoby miejsca, gdyby się byli stałych zasad trzymali. Albowiem gdyby przyjęte przez nich zasady