Strona:PL Mikołaja Kopernika Toruńczyka O obrotach ciał niebieskich ksiąg sześć.djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


et alia in hac disciplina non minusa[1] absurda, quæ in præsentiarum excutere, nihil est necesse. Satis enim patet, apparentium inæqualium motuum causas, hanc artem penitus et simpliciter ignorare. Et si quas fingendo excogitat, ut certe quamplurimas excogitat, nequaquam tamen in hoc excogitat, ut ita esse cuiquam persuadeat, sed tantum, ut calculum recte instituant. Cum autem unus et ejusdem motus, varie interdum hypotheses sese offerant (ut in motu Solis, eccentricitas, et epicyclium) Astronomus eam potissimum arripiet, quæ compræhensu sit quam facillima. Philosophus fortasse, veri similitudinem magis requiret, neuter tamen quicquam certi compræhendet, aut tradet, nisi divinitus illi revelatum fuerit. Sinamus igitur et has novas hypotheses, inter veteres, nihilo verisimiliores innotescere præsertim cum admirabiles simul, et faciles sint, ingentemque thesaurum, doctissimarum observationum secum advehant. Neque quisquam, quod ad hypotheses attinet, quicquam certi ab Astronomia expectet, cum ipsa nihil tale præstare queat, ne si in alium usum conficta pro veris arripiat, stultior ab hac disciplina discedat, quam accesserit. Vale.

sprzeczne, których tu rozbierać nie widzę potrzeby. Widocznie bowiem pokazuje się: że przyczyn nierówności biegów pozornych ta umiejętność zupełnie podać nie może. Jeśli zaś co wymyślonego przejmuje, a zaiste przyjmuje niemało, nie dlatego przecie to czyni, żeby kogoś mogła przekonać, iż tak a nie inaczej być powinno, ale jedynie aby rachunkowi zupełnie zadość uczynić. Ponieważ zaś jeden i tenże sam bieg przez różne przypuszczenia tłumaczyć się daje (jak to widzimy w biegu słońca przez mimośród i epicykl), astronom zatém tego przypuszczenia bardziéj się chwyta, które łatwiejszém jest do zrozumienia. Filozof może bardziej szuka prawdopodobieństwa, wszelako żaden z nich nic pewnego nie docieknie ani poda, jeżeli mu to przez natchnienie objawioném nie zostanie. Przyjmijmy zatem i te nowe teorye mające za sobą niemniéj jak dawne przypuszczenia, prawdopodobieństwo, zwłaszcza, gdy tak dziwnie pięknemi i zarazem łatwemi są do pojęcia, a przytém najbogatsze skarby dokładnych spostrzeżeń w sobie obejmują. Niechaj zaś nikt pod względem teoryj coś pewnego od astronomii nie spodziewa się, kiedy ona sama nic podobnego podać nie może, aby biorąc rzeczy wymyślone ku innemu celowi za prawdziwe, nie odszedł od téj nauki ciemniejszym, niż gdy do niéj przystąpił.

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – minus.