Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


drżałem, gorące uczucie litości znowuż napełniło me serce…
Jedno jej westchnienie przyciągnęło mnie do niej jak magnes. O, tak, tak! — pomyślałem — tak dobrze! Wzdychaj biedna szkapo, wzdychaj, dobry to znak…
Z tego westchnienia wygląda nieszczęśliwy książę, jak rwie i szarpie się ze wszech sił, aby znowuż ludzką postać odzyskać. W tem westchnieniu jest głos wołający: Ja żyję i czuję tak jak wszyscy ludzie! W tem westchnieniu słychać krzyk błagający litości: Gwałtu! ludzie, wybawcie mnie! powróćcie mi moją dawną postać!! Wzdychaj, wzdychaj nieszczęśliwa szkapo, westchnienie twoje coś zdziała, może ono wzruszy kogo, serca przebudzi…, może zostanie kiedyś usłyszanem przez ludzi, aż zadrżą, uczują w sobie litość i pomogą ci… Skoro tylko wzdychasz, to już dobrze!..
Gdy tak rozmyślając, rzuciłem okiem koło siebie, spostrzegłem, że obok mej szkapy niema już ani kłaczka siana! Zjadła je do szczętu, nie zostawiła nawet ani jednej trawki, ani jednego zdźbła…
— Aha — pomyślałem. Otóż co znaczą jej westchnienia! Wzdycha ona dlatego, że nie nażarła się do syta, nie napchała kiszki! że nie ma przed sobą jeszcze jednej wiązki siana, jeszcze garści trawy!.. Gdyby jej dać masę siana, masę trawy,