Strona:PL Mendele Mojcher Sforim - Szkapa.pdf/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a do tego kilka miarek owsa, byłaby szczęśliwą, najszczęśliwszą!! Byle tylko owies, byle napchana kiszka! Czysta szkapa, dalibóg!.. Ta myśl kręciła mi w głowie jak świder, zadrżałem i posmutniałem…
— Ty wstrząsasz się — rzekła szkapa, spojrzawszy mi w oczy — zapewne nie musi ci tu być dobrze obok mnie.
— Ja jestem człowiek — odpowiedziałem złośliwie — posiadam ludzkie uczucia, ludzki rozum. Mnie nie podoba się takie miejsce brzydkie, takie błoto! Być może, iż tobie ono przypada do gustu!
— Zapewne, dobrze ci tak mówić! — odrzekła kiwając głową, lecz gdyby kto inny na mojem miejscu przez tak długie lata był szkapą, tyle wycierpiał, tyle przeniósł, tyle prześladowań od każdego doznał, to straciłby zupełnie i uczucia wszelkie i rozum, postradałby nawet mowę swoją i stał się najprawdziwszem bydlęciem.
— No, no — rzekłem przerywając jej mowę — ty lubisz błoto? tobie dobrze w błocie?
Ona do mnie:
— Zdaje się że dobrze. Zawsze lepiej niż przedtem, niż dawniej. Bywały czasy, kiedy pędzano mnie ciągle i nie mogłam ani na minutę odpocząć. Moi wrogowie gonili mnie, gonili i wybijali ze mnie ostatnie siły. Teraz przynajmniej