Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Śmierci: chyba-ć to chasza tam zostawa żywa,
Co serca nie ma; snać to rzecz barzo prawdziwa,
Bo nie natrze na chłopa, więc myśli uciekać,
A też nie wiem, ktoby mu kazał śmierci czekać.



124.   Do Mikołaja Wolskiego.

Kiedyś już swoję drogę szczęśliwie odprawił,
Że cię Bóg w dobrym zdrowiu do ojczyzny stawił
Tak jako-ć Kochanowski serdecznie winszował,
Który, znać z jego rymów, iże cię miłował.
Jużeś też zetrwaj z nami; mnie chocia jednego        5
Uciesz sobą, który clę wyższej zdrowia swego
Miłuję, mój mieczniku, i nie pierwej w tobie
Przestanę się ja kochać, aż mię zawrą w grobie.



125.   Do tegoż.

Byś widział serce moje, rzekłbyś, że nie moje;
Statecznie w nie wejźrzawszy, zeznałbyś, że twoje.



126.   Raki na sprawy dzisiejsze.

Płaci dziś cnota nie złotu hołdują,
Traci pochlebstwo nie darom folgują,
Szczycą się wstydem nie wszeteczność płoży,
Ćwiczą się miarą nie zbytek tu służy,
Wodzi rej szczerość nie obłudność rządzi,        5
Szkodzi swawola nie karność dziś błądzi,
Miłują Boga nie folgują sobie,
Hołdują rządom nie zbytniej ozdobie
Każdy też prawem nie gwałtem się broni,
Zawżdy bezpieczen nie trzeba mu broni.        10
Płużą skromności nie zuchwałe sprawy,
Służą dobroci nie trzeba poprawy.
Prawy to klenot nie są w nim przysady,
Sprawy cnotliwe nie falują rady.
Bądźcie w nich stali nie mieńcie tej farby,        15
Rządźcie się już tak nie złe to są skarby.