Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mogę-ć ja z panną rozprawiać szeroko,
Ale to baczę wybornie na oko,        10
Że ty więtszy zysk niżli ja odniesiesz:
Ja nic, a ty ztąd brzuch wina wyniesiesz.



110.   Do jednej.

Mogłać się Wenus kochać tu w urodzie swojej,
Ale ja to bezpiecznie o gładkości twojej
Powiedzieć mogę: z tobą nigdy nie zrównała,
Ho co gładkiej należy, to-ć natura dała.
Iż onej Jowisz służył, bóg rzekomo z nieba,        5
Zrówna i ten z Jowiszem tak, jako potrzeba:
Jego iż bogiem zwano, jeszcze mało na tym,
Przeciwko Jowiszowi trzymałbych ja za tym.



111.   Do tejże.

Czasu umiej zażywać, boć wskok idą lata,
A nie wzwiesz, gdy człowieka wymkną z tego świata.
Długi wiek próżno ma kto obiecować sobie:
Czasu śmierci od Boga nie zwierzono tobie.



112.   Do panien.

Panny, wasz byt, mogę rzec, co się wam kłaniają,
Lecz i tych nie zły, którzy do dna dopijają.



113.   Nagrobek Janowi Bużyńskiemu M. B.

Temuś mógł rzec bezpiecznie, iże był przed laty
W naukę, cnotę, ludzkość Bużyński bogaty.
Pokazował w posługach dzielność panu swemu
A przystojną ukłonność człowieku każdemu.
Za co od ludzi miłość odnosił nie małą,        5
A od pana za służby łaskę i chęć całą;
Lecz gdy godności jego żniwo nadchodziło,
Śmiercią przedwczesną zaraz wszytko się zmieniło.



114.   Temuż.

Któżby był rzekł, abyś w tak młodym wieku swoim
Miał prze śmierć zostawić żal przyjaciołom twoim?