Strona:PL Melchior Pudłowski i jego pisma.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


51.   Jeden powiedział.

Nie mam ja folwarku i nie mam pieniędzy,
Ale myśl spokojną: gryźć się nie dam nędzy.



52.   Tenże nadobnie rzekł.

Żeglarz, choć nań zły w pół morza wiatr wstanie,
Wżdy ma nadzieję, że na brzegu stanie.
I ja, choć mi się nie po woli dzieje,
Uchowaj Boże, bych miał zbyć nadzieje.
I choć mię szczęście zdaleka obchodzi,        5
Pomnię, iż po dżdżu jasny dzień przychodzi.



53.   Wizerunek pijanego.

Dziwna w głowie niepogoda,
Kiedy jej ruszy jagoda.
Jam tego doświadczył wczora,
Jako głowa było chora:
Gdy się winem napuszyła.        5
Szyki mi wnet pomyliła.
By na niebie we łbie grzmiało,
Tchu aż nazbyt dostawało.
Raz słońce pięknie świeciło,
Raz swoje promienie skryło.        10
Baz obłoki jasne były,
Raz wnet szpetne nastąpiły.
Raz lał deszcz, e wiatry wstały,
Raz zasię cichuchne wiały.
Raz ano się spuszcza zorza.        15
A dzień odnosi do morza.
Raz ano prawe południe,
Słońce świeci prawie cudnie.
Raz ano już jest w północy,
Owa nie wiem, co za oczy        20
Wtenczas były. Mocny Boże,
Iż to wino sprawić może,
Że nam skarbów wnet przybędzie,
Wszytkiego na zamiar będzie.