Strona:PL May - Matuzalem.djvu/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przez jedną z takich luk przedostał się Matuzalem, skoro tong-tszi zaprosił jego i towarzyszów do siebie i przyrzekł wręczyć im glejt. Przeszło tydzień musieli bawić w Hong-Kongu, póki sprawa korsarzy nie przybrała takiego obrotu, że obecność świadków stała się zbyteczna. Tong-tszi zaś i ho-po-so pojechali pierwszego zaraz wieczora, naznaczywszy sobie uprzednio ze studentem spotkanie w Kantonie.
Właściwie nie należy tak nazywać owego miasta. Kanton, czyli inaczaj Kuang-tung to nazwa całej prowincji, stolica zaś jej nosi nazwę Kuang-tszéu-fu. Oddalona o 150 km od morza, leży na północnym brzegu Zatoki Perłowej i tworzy nierównomierny czworokąt, otoczony murem, zbudowanym z cegieł, długim na dziesięć kilometrów, na osiem metrów wysokim, na sześć szerokim, a posiadającym piętnaście bram. Mur poprzeczny o czterech bramach dzieli stare, czyli tatarskie miasto, od nowego, czyli chińskiego. Z boków ciągną się gęsto zabudowane i rozległe przedmieścia, które okazują się niedostatecznem pomieszczeniem, skoro przeszło trzysta tysięcy ludzi mieszka na tratwach, łodziach, starych barkach i okrętach, przymocowanych do brzegu, ale tak często zmieniających miejsce, że właściwa komunikacja wodna może się odbywać jedynie na bardzo wąskim kanale.
Ilość tych łodzi, zwanych sam-pan, szacuje się na przeszło osiemdziesiąt tysięcy. Mieszkańcy ich noszą nazwę „tan-kia“. Na owych sam-pan wre takie życie, że cudzoziemiec mógłby się przyglądać mu