Strona:PL May - Matuzalem.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Chcesz go zastrzelić? — zapytał Ryszard.
— Jestem teraz przeświadczony, że wpadliśmy na okręt korsarzy, którzy nie znają litości. Tylko bezwzględnością możemy się ratować. Życie za życie! Łotr pewno chce wrzucić cuchnący garnek. Jeśli mu się to uda, będzie po nas.
Już widać było twarz korsarza. Matuzalem wypalił twarz drgnęła i znikła. Z zewnątrz rozległy się gniewne okrzyki.
Degenfeld podszedł do okna i wyjrzał.
— Słusznie — rzekł. — Koło liny widzę sznur, na którym wisi garnek. Jest to niewątpliwie hi-thu-tszang, jak nazywają owe garnki, „naczynie pachnących ziół“ Biada temu, w czyjem pobliżu pęka takie naczynie. Chińscy korsarze obrzucają wrogie okręty temi garnkami. Okropny smród obezwładnia kompletnie całą załogę. Uważaj więc na okna!
— Czy nie zamkniesz ich?.
— Nanic to się zda, mogą roztłuc szyby. Zresztą, nie sądzę, aby obecnie się do nas kwapili. Naładuję karabin.
Obejrzał trzech towarzyszów, na których znów podziałał wystrzał. Godfryd usiadł i oparł się o ścianę, ale zapadł ponownie w sen. Turnerstick podniósł się na łokciach i ogarniał niejasnem spojrzeniem obu przyjaciół. Mijnheer przewrócił się na brzuch, co mu nie pozwoliło zasnąć zpowrotem. Napróżno usiłował przesunąć się na bok, lub na grzbiet, i jęczał:
Imand heeft weder geschoten. Hij heeft mij

49