Strona:PL May - Matuzalem.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Chory? Cóż panu jest?
— Mam wrzód w żołądku.
— Wrzód w żołądku? Hm!
— I atak wątroby. Co Powiada leksykon o wątrobie?
— Pański atak nie jest tak ciężki, abyśmy musieli się radzić medycznego leksykonu. Patrz pan, noszą nową potrawę! To homary, jeśli się nie mylę.
Oblicze Holendra natychmiast się rozjaśniło
— Homary? — zawołał. — Bogu dzięki, to będę jadł!
Zdjął z półmiska największego homara i z radości całkiem zapomniał zarówno o wrzodzie w żołądku, jak o ataku wątroby.
Naostatku podano ryby. Menu nie było urozmaicone. Gospodarze kładli, zdaje się, większy nacisk na trunki, niż na jedzenie, albowiem między każdem daniem dwukrotnie wychylano filiżanki sam-chu, w czem ho-tszang dawał przykład gościom. Sam-chu, o ile jest dobrze przyrządzone, stanowi łatwo upijający ulubiony trunek Chińczyków, przypominający nasz arak.
Wszakże marynarskie gardło Turnersticka tyle przełknęło grogu i rumu, mijnheer zaś tyle wypił w swem życiu alkoholu, że sam-chu nie mogło być dla nich groźne.
— Pijmy i zobaczmy, kto pierwszy okaże się pod stołem, my czy oni, — rzekł kapitan.
— Tak, pijmy dzielnie! — skinął grubas. — Ja żłopię, jak hipopotam.

35