Strona:PL May - Matuzalem.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zwał się Turnerstick. — Czy mógłby się ktoś aż tak zapomnieć?
— Czemu nie? Czyż nie mógł z jakiegoś tam powodu zbiec ze swego okrętu?
— Hm. Zdarza się nieraz. Chińczycy zaś chętnie przyjmują doświadczonego majtka. Jeśli pan ma słuszność, to nasz Malajczyk jest dezerterem i nie należałoby mu ufać.
— Takie jest moje zdanie. Poco podsłuchuje? W jakim celu skrywa swoję właściwe pochodzenie? Dlaczego odgrywa rolę donosiciela? Dlaczego nie przyznaje się otwarcie, że nas rozumie? Dlaczego akurat jego przydzielono do nas? — Jest zapewne w zmowie z kapitanem. Coś tu się przeciwko nam knuje...
— Tak źle jeszcze nie będzie. Jeśli to zbiegły majtek, to chyba ma powody do utajenia swojej osobowości.
— Niech i tak będzie. Ale musimy mu się bacznie przyglądać i nie rozmawiać w jego obecności o swoich sprawach. Wybadam go tak, że będzie musiał się zdradzić. Najchętniej opuściłbym ten okręt. Twarze załogi niebardzo mi przypadają do gustu.
— Ba! Nie uważałem pana za tak lękliwego człowieka.
— Jestem tylko przezorny, a nie lękliwy. Może się mylę zresztą. Gdybym był sam, wróciłbym do portu i zrezygnował z zapłaconych dolarów. Atoli pan jest innego zdania — muszę się podporządkować.

26