Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w kwocie trzech milionów dolarów, jako ewentualne odszkodowanie za to, jeśliby część echa, należąca do mego stryja, uległa jakiemukolwiek uszczerbkowi skutkiem tej operacyi.
Postanowiono dalej, że stryj mój nie ma prawa używać pagórka swego sąsiada do wytwarzania echa bez tegoż zezwolenia, i może w tym celu korzystać jedynie z swego własnego wzgórza. Oczywiście jego połowa echa nie da się oddzielnie wydobyć, lecz na to już sąd nic nie poradzi. Również i stronie przeciwnej zabroniono korzystania z pagórka mego stryja do wydobywania jego części echa. Nietrudno pojąć następstwa: ani jeden, ani drugi nie miał prawa wzbudzać echa i oto najosobliwsze i największe z ech zamilkło skutkiem tej uchwały na zawsze. Od chwili zapadnięcia wyroku przepyszna posiadłość straciła zupełnie na wartości i nikt jej nie chce obecnie kupić.
Na tydzień przed mem weselem, w chwili kiedy szczęście moje zbliżało się do zenitu, a śmietanka towarzyska zjeżdżała się zdala i zblizka dla uświetnienia naszych zaślubin, dochodzi mnie naraz wiadomość o śmierci mego stryja a równocześnie odpis jego ostatniej woli, naznaczającej mnie jedynym i wyłącznym spadkobiercą. Ach!... nie żył więc!... najdroższy mój dobroczyńca nie żył już!!... Bolesna ta nowina zawładnęła mem sercem naprzekór nastrojowi godowych dni. Złożyłem w ręce earla odpis testamentu, nie będąc w stanie sam go odczytać