Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a w którego kolekcyi znajdowała się właśnie owa brakująca mojemu stryjowi cegła — biały kruk.
Teraz spróbował z narzędziami z epoki kamiennej. Tutaj pokazało się wszakże niebawem, że fabryka, pokrywająca jego zapotrzebowanie, zaopatruje w takie same okazy i innych zbieraczy. Począł tedy zbierać napisy Asteków i wypchane wieloryby, ale po niesłychanych trudach i kosztach i tu go spotkało nieszczęście. W chwili kiedy jego kolekcye zdawały się już całkowite, przywieziono z Grenlandyi wypchanego wieloryba a z Condurango w Ameryce środkowej napis Asteków, oba okazy prześcigające wszystko, co przedtem znane było w tej dziedzinie. Stryj zakrzątnął się co żywo około zakupienia tych skarbów bez ceny. Powiodło mu się też, co prawda, nabyć wypchanego wieloryba, lecz napis Asteków sprzątnął mu z przed nosa inny zbieracz. Prawdziwy napis Asteków z Condurango jest, jak panu może wiadomo, rzeczą tak cenną, że szczęśliwy kolekcjoner, któremu uda się go zdobyć, gotów się raczej rodziny wyrzec, niż tak drogocennego okazu. Tymczasem stryj mój patrzeć na to musiał, jak przedmiot marzeń jego kolekcyonerskiej duszy powędrował bezpowrotnie w inne ręce. To też kruczy włos nieszczęśliwego zbielał w przeciągu jednej nocy jak śnieg.
Pauzował teraz czas jakiś i rozważał. Uczuł, że jedno jeszcze tego rodzaju fiasko — dobije go. I zdecydował się teraz przedsięwziąć kolekcyę, na