Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W ślad za tem począł zaniedbywać swój olbrzymi handel świniami, niedługo zaś nawet całkiem wycofał się z interesów, aby się całkowicie oddać manii kolekcyonerskiej.
Na szczęście majątek jego był kolosalny, — nie oszczędzał go jednak z drugiej strony na ten cel.
Nasamprzód począł zbierać dzwonki dla krów. Zgromadził kolekcyę, która wypełniała pięć dużych sal a obejmowała wszelkie rodzaje dzwonków dla krów, jakie kiedykolwiek stworzono — z wyjątkiem jednego. Ten jeden — okaz starożytny, jedyny w swym rodzaju — znajdował się w posiadaniu innego zbieracza. Stryj mój ofiarowywał za tę rzadkość bajeczną sumę, ale właściciel unikatu nie chciał o sprzedaży nic słyszeć. Co teraz musiało nastąpić, z łatwością pan sobie wyobrazisz. Dla prawdziwego zbieracza kolekcya niekompletna nie przedstawia żadnej wartości. Serce mu pęka na myśl o jej brakach — i pozbywa się w końcu ukochanego skarbu, aby zwrócić cały swój interes ku dziedzinie, która wydaje mu się jeszcze nietkniętą.
Tak samo postąpił i mój stryj. Wziął się do zbierania cegieł. Skompletowawszy zbiór wielki i nader ciekawy, utknął na tym samym co poprzednio szkopule. Jego wielkie serce ugodzone zostało po raz wtóry — sprzedał więc znowu ukochanie swej duszy pewnemu piwowarowi, który się także poświęcał zbieraniu cegieł, wycofawszy się z interesów,