Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zniecierpliwiły, że chwilami zdawało się, jakby, z obawy przed niemi, lękał się nam pokazać coś jeszcze. Nieszczęśliwiec starał się dać nam do zrouzmienia, że na Michała Anioła tylko za pewną część tego wszystkiego, co się znajduje na kuli ziemskiej spada odpowiedzialność, nie znalazł jednak u nas posłuchu.
Jakaś rozmaitość wśród nadmiernych wysiłków oczu i mózgu w czasie oglądania tylu osobliwości, jest rzeczą nieodzowną — inaczej bylibyśmy chyba powaryowali. Dlatego przewodnik musiał jeszcze czas pewien znosić zadawane mu przez nas męki. Jeżeli go to nie bawiło, tem gorzej dla niego, nas rozweselało dyabelnie.
Mógłbym w tem miejscu osobny rozdział poświęcić temu malum necessarium, jakiem jest dla turystów przewodnik europejski. Niejeden z zwiedzających Europę radby się obejść bez przewodnika, w przeświadczeniu jednakże, że to jest niemożliwe, chciałby sobie przynajmniej na jego konto troszkę pożartować i znaleźć w tem kompensatę niezbyt miłego towarzystwa. I ja tę cząstkę wybrałem, a jeśli niektóre z moich doświadczeń przydadzą się na co drugim, sprawi mi to niekłamaną przyjemność.
Przewodnicy genueńscy oddają się chętnie na usługi amerykańskich turystów, albowiem ci nie szczędzą zachwytów i podziwu najmniejszej nawet relikwii po Krzysztofie Kolumbie. I nasz przewodnik