Strona:PL Mark Twain-Humoreski I.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


poprzez szeregi posągów i obrazów, w dwudziestu innych miejscach. Pokazał nam wielkie malowidło w kaplicy sykstyńskiej, freski, freski i freski w takiej ilości, że możnaby niemi pokryć całe sklepienie niebieskie, wszystko pędzla Michelangela. To też urządziliśmy sobie wreszcie i z tym także przewodnikiem tę samą zabawkę, zapomocą której udawało nam się już nieraz poskramiać ciceronów: poczęliśmy mu stawiać niedorzeczne pytania prostaczków. Istotom tym jednak brak wszelkiej przenikliwości, nie mają pojęcia o sarkazmie. Pokazując nam jakąś figurę, rzekł:
Statu bronzo.
Spojrzeliśmy na rzeźbę obojętnie, doktor zaś spytał:
— Michała Anioła?
— Nie. Nie wiem czyja.
Potem pokazał nam stare Forum rzymskie, a doktor znowu:
— Michała Anioła?
Przewodnik wytrzeszczył na nas oczy, lecz odpowiedział:
— Nie, tysiąc lat wcześniejsze od jego przyjścia na świat.
Toż samo przy obelisku egipskim.
— Michała Anioła?
— Oh! mon Dieu!... Dżentlmen, to jest o dwa tysiące lat starsze od Michel-Angela.
Ustawiczne tego rodzaju pytania tak go w końnɔ