Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/84

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dei i zrozumiał i odczuł w całej sile istotę prawdziwego indywidualizmu t. j. szczęście i wielkość jednoczenia się z Bogiem w spełnianiu myśli i woli Jego. Z przeinaczonej myśli Kanta wyszedł był panteistyczny indywidualizm Hegla i wszystkie późniejsze jego wybryki i szały aż do Nietzschego; miejmy nadzieję, że z dogmatyzmu moralnego, który wziął u Kanta to, co w nim zdrowe i silne i piękne było — świadomość powinności — wyjdzie nowy, czcią Boga żywego uświęcony indywidualizm, którego pierwowzór dała twórczość Mickiewicza.
Słowem nie wolno z góry odsądzać filozofii dzisiejszej od czci. Są w niej pierwiastki zdrowe, silne, które wydobyć trzeba, aby wyzyskać dla tem pełniejszego oświetlenia prawdy chrześcijańskiej. Tem mniej wolno podejrzewać o jakieś heretyckie zachcianki tych, co ową filozofię we wskazanym chrześcijańskim celu badają. Wprawdzie X. Weiss robi wspaniałomyślne o badaczach tych przypuszczenie, że mogą oni szczerze wierzyć i w dobrej wierze działać, ale — dodaje są odpowiedzialni za następstwa, które inni z ich poglądów wyciągają. Rozumowanie takie nie uchodzi. Z czegóż to bowiem nie dałyby się wyprowadzić nie wiedzieć jakie następstwa? Z każdą myślą można zajść do absurdu. Wszak w imię Ewangelii i na jej podstawie mordowano heretyków. Lecz po co sięgać tak daleko? Oto niedawno znajomy mój młody, świeżo wy-