Strona:PL Marian Zdziechowski - Pestis perniciosissima.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


należy umysły uczących się pociągnąć do rozmyślań nad tem, co istnieje i istnieć musi poza światem zmysłów, należy je energicznie zmusić do szukania przyczyny przyczyn».
Ale autor nie zatrzymuje się tutaj. Zdaje on sobie sprawę z tego, że źródłem nieznajomości religii nie jest to tylko, że jej nie uczą wcale, lub źle uczą, ale i to, że ludzie dzisiejsi nie chcą wcale jej poznać. Skądże to uprzedzenie pochodzi? Ponieważ nie może ono, zdaniem jego, wypływać z natury umysłu, więc przyczyny szukać trzeba nie gdzieindziej, jak w moralnych pierwiastkach duszy współczesnego człowieka, którego zniechęcenie ogarnia na myśl o potędze ludzkiego pierwiastku w Kościele, czyli o dyspropozycyi między wielką ideą a słabem jej wykonywaniem.
Dziwne zaiste jest to stawianie wysokich wymagań Kościołowi ze strony ludzi, mało od siebie wymagających, lecz jest tak w tem jak i w płynącej stąd niechęci do Kościoła cząstka pierwiastku moralnego, który się wyrobił właśnie na kościelnym chrześcijańskim gruncie i stanowi u niedowiarków wynik chrześcijańskich wpływów, resztkę chrześcijańskiej atmosfery, w jakiej żyła ludzkość przez długi szereg wieków. Wie o tem X. Bonomelli, z tem się liczy, sam to usposobienie dokładnie zrozumiał, na to główną zwrócił uwagę w III-cim tomie swej apologii poświęconym Kościołowi (La Chiesa) i na tem polega doniosła wartość jego