Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Atma.djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jaworski był przystępny, pannie się podobał i dawał się ciągnąć w matrymonialne sidła.
Parę przetańczonych wieczorów, parę rautów muzycznych, parę wizyt, podczas których zostawiono ich sam na sam — i Jaworski się oświadczył. Interes był załatwiony dla obu stron korzystnie, pobrali się zaraz po Wielkanocy, spędzili miesiąc zagranicą, wrócili do powszedniego życia.
Jaworski został dyrektorem cukrowni, po paru latach administratorem dwóch innych, kupił folwark, umiał robić fortunę, był zdolny niesłychanie, trzeźwy, bystry, pracowity. Pożycie jego małżeńskie i rodzinne płynęło na oczach całego świata tak normalnie i spokojnie, że nawet teściowa nic mu nigdy nie miała do zarzucenia.
Bałwochwalczo przywiązana do córki, uszczęśliwioną była, że z nią się rozstawać nie potrzebuje, że zięć to współżycie przyjmuje zgodnie, że w niczem swej woli nie narzuca, na żonę nie ma żadnego wpływu.
I tak przeżyli w zgodzie i harmonii siedm lat. W pierwszym roku Anielka została matką. Dziecko dnia jednego nie było zdrowe i przemęczyło się dzięki sztuce lekarskiej i nadzwyczajnym staraniom pięć lat. Anielka też często niedomagała, jeździła ciągle z matką do wód, do gór, do morza, do błota, do powietrza, kurowanie się stało manią tych kobiet. W domu mówiono ciągle o chorobach, specyalistach, cudownych operacyach i środkach lekar-